czwartek, 23 kwietnia 2015

Prolog

Znowu postawiłam nogę na londyńskim lotnisku nie mogę uwierzyć, że od przeprowadzki tutaj minęły już 2 lata. Właśnie wróciłam z całą rodziną z Polski z 5 urodzin naszej kuzynki. Bardzo brakowało tego miasta. Jest w nim coś magicznego i ciekawego. Uwielbiam to miejsce od najmłodszych lat. Wcześniej przylatywaliśmy tu do dziadków ale po ich śmierci przeprowadziliśmy się tu na stałe. Dobrze ułożyliśmy sobie tu życie. Mamy piękny dom, rodzice mają dobre pracy, Lucas spełnił swoje marzenia i jest teraz piłkarzem, mój młodszy brat ma w tym roku egzammin gimnazjalny, a ja idę na studia.
Właśnie odbieramy swoje walizki, ale jak zwykle moich rodziców bagaż się zgubił więc tak jak zawsze będziemy czekać na nich. Razem z rodzeństwem postanowiliśmy iść coś zjeść więc ruszyliśmy w tamtą stronę. Zajęliśmy miejsca w Starbucksie i odłożyliśmy nasze walizki pod ścianę. Lucas poszedł po zamówienie, a ja i Jackob zajęliśmy się rozmową. Po chwili miałam przy sobie moją ukochaną karmelową latte i  szarlotkę. Podczas jedzenia dużo śmialiśmy się nie odbyło się bez podkradania mojego ciasta przez pozostałą dwójkę. W pewnym momencie zadzwonił mi telefon. Okazało się, że to moja mama chciała min powiedzieć, że mamy iść w stronę wyjścia. Dlatego zebraliśmy nasze rzeczy i powolnym krokiem ruszyliśmy w wyznaczonym kierunku. Nagle usłyszałam przerażający krzyk i zauważyłam tłum dziewczyn biegnących do trzech zakapturzonych chłopaków, byli niewiele starsi ode mnie. Jednym z nich był błękitnooki, uroczy blondyn, który bardzo intensywnie wpatrywał się we mnie. Rozpłynęłam się pod wpływem jego spojrzenia i po chwili padłam z wielkim hukiem na podłogę, ponieważ jak zwykle nie zauważyłam, że mój przecudowny starszy brat podłożył mi nogę.
- uważaj, bo jeszcze się zakochasz- powiedział śmiejąc się ze mnie
Szybko wstałam, otrzepałam się i podbiegając do niego, kiedy zapatrzył się na jakąś cycatą laskę popchnęłam go na ziemię.
-mówiłeś coś?- spytałam z sarkastycznym uśmiechem


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz