sobota, 13 czerwca 2015

rozdział 1

O 7 pm. przyjechaliśmy do domu. Od razu pobiegłam do mojego pokoju i rzuciłam się na łóżko. Leżałam tak ok. pół godziny myśląc o chłopaku, którego dzisiaj widziałam. Jego oczy były takie inne, wyjątkowe i szczere. Myślałam o nim przez pół godziny, aż zadzwonił do mnie Max.
-dlaczego do mnie nie zadzwoniłaś jak wróciłaś??!!-krzyknął przez telefon 
-ej ej spokojnie- zaczęłam się śmiać
-idziesz jutro ze mną na brunch do daisy green?
-okej o której?
-przyjdź na 13
Rozmawialiśmy tak jeszcze godzinę. Około 9 pm. poszłam pod prysznic i przebrałam się w piżamę. Szybko zeszłam na dół, gdzie wszyscy oglądali film. Usiadłam przy wszystkich i zaczęłam podkradać Jackobowi popcorn. Ułożyłam się wygodnie na kanapie i zaczęłam odpływać. Ostatnią rzeczą o jakiej pomyślałam to uroczy blondyn o błękitnych oczach.
Rano obudziłam się w moim łóżku tuż przed 10, to znaczy, że mam jeszcze 3 godziny na wyszykowanie się i dojście na umówione miejsce. Powolnie wstałam z miękkiego materaca i zeszłam do kuchni, gdzie cała rodzinka zajadała się śniadankiem.
-Dzień dobry-powiedziałam 
-Dzień dobry- powiedzieli wszyscy chórem
Usiadłam na moim stałym miejscu pomiędzy moimi braćmi i zaczęłam nakładać sobie naleśniki.
-macie jakieś plany na dzisiaj?-spytał mój tata
-jestem umówiona z Maxem-odpowiedziałam
-ja idę na trening-powiedział mój starszy brat
-ja mam zajęcia taneczne o 14  odparł Jackob
-ja z waszym tatą jedziemy do Manchesteru na bal charytatywny, mam nadzieję, że nie rozwalicie domu-powiedziała moja mama patrząc po nas
-spokojnie, są już dorośli Anne- stwierdził mój tata
-dobrze wierze wam ale uważajcie-pokiwaliśmy głowami z uśmiechem
Gdy skończyliśmy rozmowę zebrałam naczynia i włożyłam je do zmywarki. Od razu pobiegłam do pokoju, wzięłam szybki prysznic i ubrałam się. Było już po 12, więc postanowiłam się zbierać. Włożyłam do torebki najpotrzebniejsze rzeczy i zeszłam na dół.
-kochanie mogłabyś potem zabrać Jackoba na zakupy, bo są mu potrzebne jakieś nowe buty- spytała mnie mama gdy miałam wychodzić
-jasne umówie się z nim po jego zajęciach, ja lecę pa
-dziękuję ci, pa
Wyszłam z domu i powolnym krokiem szłam w stronę kawiarni, Byłam na miejscu o 12:40, usiadłam na zewnątrz. Miałam jeszcze trochę czasu więc sprawdziłam twittera. 4 miliony obserwujących zalety mienia sławnych rodziców. 
-BUUU
-Max! zabije cię kiedyś- powiedziałam trzymając się za serce 
-wybacz piękna-powiedział dając mi buziaka w policzek na przywitanie-jak tam było w Polsce
Podszedł do nas kelner aby wziąć od nas zamówienie.
-a dobrze, opowiadaj jak studia
-już 2 rok i jest coraz lepiej, dobrze, że wybrałem fotografie
-bardzo się cieszę, znalazłeś pracę?
-tak jestem barmanem w "the crown"
-jestem z ciebie bardzo dumna-powiedziałam z uśmiechem
Rozmawialiśmy tak jeszcze godzinę w międzyczasie kelner przyniósł nam nasze zamówienie. Najedzeni śmialiśmy się, pokazałam mu nawet zdjęcia z Polski. W pewnym momencie usłyszeliśmy krzyk, odwróciłam się w tamtą stronę i zobaczyłam 5 chłopaków idących razem z ochroniarzami, a za nimi szybko kroczące fanki. Wczoraj poszperałam trochę w internecie i znalazła, że to jest One Direction. Trochę dziwne, że ich nie poznałam zważając na to, że byłam mega directionerką.  Gdy wchodzili do kawiarni zauważyłam, że jeden z nich to chłopak, którego widziałam na lotnisku.Odwrócił się w moją stronę, patrzył na mnie uśmiechnięty, ale potem jego wzrok padł na Maxa i już nie był taki szczęśliwy.
-ej Niall to ta dziewczyna , która ci się spodobała na lotnisku?!!-krzyknął Tomlinson
-Louis zamknij się!!-odkrzyknął Niall, a ja zaczęłam śmiać się jak idiotka
Chłopaki uśmiechnęli się do mnie przyjaźnie, po czym weszli do środka. Chyba specjalnie usiedli pod oknem aby mieć widok na nas. Nie zważając na nich dalej rozmawiałam z Maxem o wszystkim. Siedzieliśmy tak jeszcze godzinę. Czułam, że ktoś mnie ciągle obserwuje więc spojrzałam za szybę i zauważyłam piątkę chłopaków wpatrujących się we mnie. Uśmiechnęłam się do nich i odwróciłam się do mojego towarzysza.
-albo oni zakochali się w tobie, albo we mnie-powiedział Max a ja zaczęłam się śmiać
Wpewnym momencie zadzwonił mi telefon. Wyjęłam go z torebki i odebrałam nie patrząc na to kto to.
-kiedy idziemy na zakupy?- spytał mnie Jackob przez telefon
-hej Jackob u mnie dobrze a u ciebie?- spytałam z uśmiechem
-przesadzasz-stwierdził
-za pół godziny na Oxford Street
-ok pa
-pa
Rozłączyłam się i włożyłam telefon do torebki.
-ja będę musiała się zbierać-powiedziałam do Maxa
-okej odprowadzę cię 
Poprosiliśmy kelnera o rachunek. Jak zwykle kłóciliśmy się o to kto zapłaci przez co wszyscy się na nas gapili, a my się śmialiśmy. Po tym jak obsługa zabrała nam nasz rachunek za, który zapłacił Max poszliśmy w stronę Oxford Street. Cały czas czułam, że ktoś nas obserwuje. Gdy odwróciłam się do tyłu zauważyłam One Direction, którzy myśleli, że ich nie widzimy. Bo ja przecież nie widzę 5 chłopaków schowanych za drzewem. W między czasie zadzwoniłam do mojego młodszego brata aby spytać się gdzie jest i umówiliśmy się w konkretnym sklepie. Gdy doszliśmy do zary zauważyłam Jackoba, podeszliśmy do niego. Razem z Maxem wymienili się męskim "przytulańcem", potem pożegnałam się z moim przyjacielem buziakiem w policzek. Razem z Jackobem weszliśmy do sklepu i zaczęłam szukać mu jakieś fajne ubrania. Już po godzinie zasypałam go torbami ze wszystkich miejsc, w których byliśmy. Postanowiliśmy pojechać taksówką do domu. Byliśmy tam około 6 pm. Od razu pobiegłam do swojego pokoju i odebrałam telefon, który mi dzwonił.
-hej kocie-powiedziała Oliv przez telefon
-cześć tygrysie
-dzisiaj idziemy z Maxem na imprezę do "Egg LDN" przyjedziemy po ciebie o 8 pm. 
Rozłączyła się nie wierz... Chociaż to było w jej stylu. Zaczęłam się szykować, poszłam się kąpać, umyłam głowę i natarłam moje ciało truskawkowym balsamem. Poszłam do garderoby i wybrałam zestaw, ubrałam się i zaczęłam się malować. Była już prawie 8 pm. więc powkładałam do torebki telefon, portfel i klucze do domu. W między czasie zadzwoniła do mnie Oliv i powiedziała, że czekają pod domem. Zeszłam na dół.
-WYCHODZĘ
Wyszłam z domu i weszłam na tylnie siedzenie samochodu Maxa. Przywitałam się z nimi buziakiem i w końcu ruszyliśmy na imprezę. Po 10 minutach śpiewania i śmiania się dojechaliśmy na miejsce.
- It,s party time!!!
Zaśmiałam się i wyszłam z samochodu. Zaczęłam śpiewać z Oliv piosenkę "Beauty and a beat". Bez problemu weszliśmy do klubu bez kolejki i od razu podeszliśmy do baru aby zamówić shoty. W sekundę wypiliśmy je i poszliśmy tańczyć. Dzisiaj w egg ldn był wieczór hawajski więc przy wejściu dostaliśmy łańcuch z kwiatami. Tańczyiśmy w rytm piosenki "Wiggle". W pewnym momencie DJ przestał grać i oddał mikrofon organizatorowi.
-jesteście gotowi na prawdziwą imprezę?
Przez sale przeszedł głośny dźwięk zadowolenia. Właściciel ze zrozumieniem oddał mikrofon komuś stojącemu koło niego.
-proszę państwa to my ONE DIRECTION !!!
-ugh
Max zaczął się ze mnie śmiać, a raczej z mojej miny. Chłopaki zaczęli śpiewać "Midnight memories", a ja tańczyłam jak nigdy wcześniej. Po kilku następnych piosenkach było już po godzinie 23 więc szybko podbiegłam do Maxa i Oliv, aby powiedzieć, że muszę już iść. Wychodząc z klubu przypomniałam sobie, że na loży zostawiłam moją torebkę. Wróciłam z powrotem na imprezę i zabrałam kopertówkę. Odwracając się uderzyłam w coś mocnego i leciałam już na dół, ale ktoś zlapał mnie za rękę.
-za każdym razem jak cię spotykam będziesz mdleć na mój widok?
-nie jesteś za pewny siebie?
-nie przedstawiłem się poprzednim razem
-nie miałeś okazji
-jestem Niall Horan- powiedział z uśmiechem
-Skyler Wood, dla przyjaciół Sky
-więc Sky jak ci się podobał koncert?
-był niezły
 -niezły?
-mhmmmm
-mhmmmm
-muszę iść
-spotkamy się jeszcze?
-może, pa
-pa
Wyrwałam się z jego uścisku i prędko pobiegłam do samochodu. Dojechaliśmy do mojego domu w 8 minut. Od razu poszłam do domu. Po wejściu czekała na mnie niemiła niespodzianka.
-dziecko, czy ty nie znasz się na zegarku?
-znam- powiedziałam cicho
-to która jest godzina?
-prawie północ, wiem przepraszam, już się kładę
-no, matura niedługo a ty o północy z imprez przychodzisz, a jutro szkoła
-sorcia
-dobranoc
-branoc
Wbiegłam do pokoju, zdjęłam z siebie ubrania, wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w piżamę. Kiedy kładłam się do łóżka do mojej sypialni wszedł Lucas.
-hej
-co tam?
-mam sprawę
-gadaj frajerze
Lucas położył się koło mnie na łóżku.
-poznałem kogoś
-cycata blondynka, z dużym tyłkiem, głupia jak but i kilo tapety na gębie? gratulację
-o nie, ona jest cudowna, piękna, naturalna, mądra i urocza
-w takim razie przepraszam i chętnie ją poznam
-poznasz
-kiedy?
Widziałam uśmiech na jego twarzy był taki szczęśliwy
-kiedy wróci z Danii, jest z rodzicami u dziadków
Wstał z łóżka i wyszedł z mojego pokoju poprzednio życząc mi dobrej nocy. Od razu usnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz